tomasz baranowski bagramet

Z pasją do działania

– Nie chciałbym być takim członkiem zarządu Bytovii, który tylko podpisuje się na protokołach ze spotkań. Chcę działać – mówi Tomasz Baranowski z firmy Bagramet, która sponsoruje „Czarne Wilki” na poziomie złotym. Od niedawna właściciel bytowskiego przedsiębiorstwa jest również działaczem naszego klubu.

W zeszłym tygodniu odwiedziliśmy Tomasza Baranowskiego w siedzibie Bagrametu. Spotkanie rozpoczęliśmy rozmową o początkach firmy. – Została ona założona w 1974 roku przez mojego tatę i pana Leszka Kołakowskiego. Działali razem na rynku przez ok. 15 lat. Potem rozeszli się w zgodzie. Mój ojciec zawsze żył w dobrych relacjach z panem Leszkiem. My dzisiaj jako dzieci dalej mamy koleżeńskie relacje – opowiada.

– Od 10 lat firmą zarządzam wspólnie z bratem Mariuszem i uważam, że robimy to z naprawdę dużymi sukcesami. Zwiększyliśmy sprzedaż o przynajmniej 130%, a tendencja jest wzrostowa – dodaje. Firma jest nastawiona na nieustanny rozwój. W tym roku planowane są kolejne inwestycje, w tym budowa nowej hali. – Cały czas idziemy do przodu. Nasz sukces budujemy dzięki rzetelności i terminowości opartej na wysokiej jakości. W tej chwili zatrudniamy ok. 100 osób, uzupełniając kadrę w dużym stopniu automatyką. Myślę jednak, że sporym atutem jest każdy zatrudniony człowiek, począwszy od pracowników produkcji. W tym miejscu chciałbym podziękować również osobom z biura, a zwłaszcza Dyrektorowi Generalnemu Dawidowi Wesołowskiemu – mówi Baranowski.

Bagramet to firma, która wywodzi się z produkcji części maszyn rolniczych. – Obecnie działamy w pięciu segmentach, wobec czego jesteśmy bardzo elastyczni. I sektor działania to części i małe maszyny rolnicze. Dalej to maszyny budowlane, segment security, w którym wykonujemy depozyty, sejfy, skarbce na cały świat jako producent całej części metalowej. Część stanowią usługi różnych konstrukcji, a od 5 lat również sprzęt jeździecki, produkowany dla firmy mojej żony – BM Horse – wyjaśnia.

We wrześniu ubiegłego roku Tomasz Baranowski podjął decyzję o włączeniu się w sponsoring naszego klubu. – Powiem szczerze, że w pierwszej fazie pomocy dla Bytovii nie brałem udziału. Żałuję tego i dzisiaj mam z tego powodu wyrzuty sumienia. Sponsorowałem jednak wiele wydarzeń i organizacji, do teraz pomagam finansowo zespołowi U2 Bytów, w którym gra mój syn. Po namowach trenera Adriana Stawskiego, z którym się kolegujemy, postanowiłem pomóc. Przekonał mnie, że potrzebne jest to wsparcie, potrzebni są ludzie z pasją. Stwierdziłem, że czas na mnie. Polikwidowałem drobniejsze sponsoringi i gramy już razem z Bytovią – tłumaczy.

Prezes Bagrametu z każdym miesiącem coraz aktywniej działał na rzecz czarno-biało-czerwonych. Pod koniec grudnia jednomyślnie został wybrany nowym członkiem zarządu klubowego stowarzyszenia. – Teraz jeszcze bardziej włączyłem się w działalność klubu. Próbuję swoimi kanałami pomóc naszej drużynie, pozyskując kolejne środki. Nie jest to takie łatwe, jak początkowo myślałem. Czasami trudno jest też z czasem, bo łączenie spraw rodzinnych z prowadzeniem firmy, wyjazdami i pomaganiem klubowi, nie jest łatwe. A nie chciałbym być takim członkiem zarządu Bytovii, który tylko podpisuje się na protokołach ze spotkań. Chcę działać – stwierdza.

Na razie, jak sam twierdzi, zaczął od małych kroczków, jak choćby od zajęcia się sprawą nowego oklejenia autobusu. Chciałby również w przyszłości wymienić na stadionie tablicę wyników. – Miałem dość trudny start roku w firmie, bo było sporo zmian i inwestycji, więc pierwsze miesiące musiałem poświęcić bardziej tutaj. Mam jednak w planach dużo poważniejsze rzeczy – kolejne spotkania, które mają na celu znalezienie sponsorów. Kilka mam już za sobą. Rozmawiałem z dużymi firmami, które mogły zostać sponsorami strategicznymi. Na razie się to nie udało. Nie ma co ukrywać, że łatwiej będzie, kiedy zapewnimy sobie utrzymanie w I lidze, bo przedsiębiorstwa na to patrzą. Teraz też jestem przed dużą, ważną rozmową. Nie będę zdradzał szczegółów, ale jest to potentat w swojej branży. Plusem jest to, że ta firma dała nam sygnał o możliwości wejścia, sama zainteresowała się Bytovią. Szukamy takiego sponsora na rynku krajowym, któremu wejście do nas może coś dać, przynieść rozgłos. Chcemy, aby klub był jak najbardziej stabilny finansowo. Dzisiaj z pewnością prezes ma każdego dnia ból głowy, jak umiejętnie i efektywnie wykorzystać niezbyt duże środki. Czapki z głów dla niego, że walczy o nas i udaje mu się to robić. To duży sukces prezesa Wiczkowskiego, ale też wszystkich, którzy działają dla naszego klubu – mówi.

– Jest jeszcze sporo firm z Bytowa, okolic, które myślę i mam nadzieję, że będę w stanie przekonać na sponsoring, czy to na mniejszym czy większym poziomie. W pierwszej fazie skupiłem się jednak na tym, aby znaleźć grube pieniądze, które pozwoliłyby złapać oddech. Myślę, że to się uda i w to mocno wierzę – zapowiada Tomasz Baranowski.